Wystawa: ALELALE Anny Żelazowskiej

Wystawa: ALELALE Anny Żelazowskiej

Wernisaż: 24 lutego 2013
Zakończenie wystawy: 19 marca 2013.

 

Zobacz:

Anna Żelazowska: Zapraszam do alelalowej krainy gdzie w gąszczu pluszowych drzew czekają na Was miękkie zwierzęta wszelkiej maści. Stwory zamieszkujące moją wyobraźnię. Różowe sowy, niebieskie krokodyle, żółte koty, czerwone psy i wiele wiele innych. Do zobaczenia w alelalowym lesie!

Podpatrujemy ALELALE i Anię Żelazowską. Jakie są jej zwierzaki widać, jaka jest Ania Żelazowska może trochę mniej. Gdy była mała ożywiała swój świat szyjąc pierwsze lale i projektując ubranka. Po latach w Paryżu stworzyła mało poważne, ale urocze ALELALE. Zakotwiczone w dzieciństwie, ale szyte w nowej rzeczywistości zyskały na kolorach. Uprościła się ich forma.  Od roku 2008 zamieszkały w Polsce. Dzisiejsze przytulaki nie są grzeczne. Intrygują kolorem i pokazują charakter. Czasem szczerzą zęby, pokazują dziwne miny. Zawsze miękkie i miłe w dotyku.
ALELALE, które pokazaliśmy na wystawie skrywały się w zakamarkach pracowni na Saskiej Kępie, większość z nich została przygotowana specjalnie na tę wystawę.
Dla zwiedzających była to nie lada gratka. Pierwszy raz ALELALE doczekają się indywidualnej prezentacji, co pozwoliło szerzej spojrzeć na bogaty i różnorodny dorobek Anny Żelazowskiej. W specjalnie na tę okazję zaaranżowanej przestrzeni pojawiło się około 40 zwierzaków różnej wielkości, zawieszonych na drzewach, usytuowanych na wyspie. Cieszymy się, że ALELALE wybrały Zacisze.
Wystawę zwiedzały dzieci i dorośli. Wernisaż otworzyło przedstawienie teatralne pt. „Kopciuszek” wg G. Rossiniego w wykonaniu Teatru Wariacja.

Marzena Szychułda: Kotek Ani natychmiast zauroczył mojego synka. „Ale milusi jest ten kotek… chciałbym się do niego przytulić” – mówi Alek. Jest trzylatkiem i kocha miękkie rzeczy. Prosty kształt, miękki i przytulny materiał, żywe kolory i kilka detali. Wydawać by się mogło przepis najprostszy na świecie. Ale zabawki Ani intrygują. Chyba najbardziej nas dorosłych. Może wspomnienia z naszego często szarego dzieciństwa są impulsem do tworzenia kolorowego świata naszych dzieci. Coś w tym jest, bo Ania zaczynała tworzyć swoje Alelale w Paryżu, w innej rzeczywistości, będąc już dorosłą kobietą. Tworzy je dla siebie, ale z myślą o dzieciach. Gdy spotykamy się z Anią i zaczynamy rozmowę urzeka w niej w prostota, skromność. ALELALE to ona.